


Marianna Koza (z domu Młotek) była rodowitą warszawianką z Siekierek. Ojciec – Antoni Koza pochodził spoza Warszawy. "Ojciec był gospodarzem – wspomina pani Irena – z tym, że nie miał własnej ziemi, dzierżawił od innych ludzi. Uprawiali warzywa, hodowali konie, świnie. Tu wszyscy na początku uprawiali ziemię."
Urodzona w roku 1946 pani Irena słyszała o wysiedleniach mieszkańców Siekierek od matki, która z małym dzieckiem (bratem pani Ireny, który zmarł w czasie wojny) musiała uciekać z domu. Antoni Koza walczył wówczas na froncie. Po powrocie odnalazł żonę i razem wrócili na Siekierki . "Warszawa jeszcze dymiła, a mama już ciągnęła tu, na stare śmieci." - opowiada pani Irena. Pomimo przeciekającego dachu i zniszczeń pierwsze miesiące mieszkali w Szkole Podstawowej przy ul. Gościniec. "Mama opowiadała, że ile mieli garnków i misek to podstawiali jak deszcz padał"– wspomina pani Irena.
Wkrótce rodzice postawili dom przy ul. Gościniec 17e, w którym pani Irena mieszkała do roku 1970. Dzieciństwo na Siekierkach było jak z bajki… "Na Wilanówce na łyżwach jeździliśmy, jak był mróz to woda nawet do 30 cm zamarzała. Była tak czysta, ze nawet roślinki pod tym lodem można było obserwować. Niezwykły to był widok. A na sanki to na forta chodziliśmy." Antoni Koza zmarł w lutym 1973 roku, jego żona trzy lata później.
