(na podstawie wspomnień Janiny Dudkiewicz)
Historia rodziny Janowskich zaczyna się od wspomnień pradziadków ze strony matki pani Janiny Dudkiewicz, czyli Franciszka Janowskiego (zmarłego w roku 1934) i jego małżonki Józefy (zmarłej w roku 1929). Ich syn Stanisław Janowski wziął za żonę Janinę z Karczewskich ( mieszkającą w okolicach kościoła Bernardynów). Z tego małżeństwa wywodzi się mama pani Barbary Halina Janowska, która jeszcze przed wojną zaręczyła się z Kazimierzem Pisańcem. "Ponieważ mama miała tylko jednego brata, więc ich rodziny były na podobnym poziomie, i ci mieli sklep i ci, i ci mieli ziemię i ci, ale ponieważ u dziadków Janowskich było dwoje dzieci a tam sześcioro – przez to różni" – tłumaczy pani Janina Dudkiewicz.
Różni też z innego powodu. 24 września 1939 roku Kazimierz Pisaniec, uczestnik kampanii wrześniowej, został ciężko ranny – stracił prawą rękę i władzę w prawej nodze, gdy w samochód, którym jechał, uderzyła bomba. "Porucznikowi głowę ucięło, drugiemu coś bardziej, a ojciec jeden wyszedł. W trakcie ośmiomiesięcznego pobytu w szpitalu był bardzo złamany, były takie momenty, że chciał sobie życie odebrać no i lekarz mu tłumaczył, że ´do sześćdziesiątki będziesz żyć´" – wspomina pani Janina. Mimo ciężkiego kalectwa narzeczonego Halina Janowska nie cofnęła danego słowa i w 1942 roku poślubiła Kazimierza Pisańca w kościele na Czerniakowie. "Cały Wilanów, cała Sadyba, całe Siekierki na tym ślubie były – no i ojciec się trząsł jak galareta – no bo bez ręki, z tą sztywną nogą, mama wychodziła za inwalidę."
Wspominając tatę pani Janina mówi: "był bardzo dobry i kochany i nie wyobrażałam sobie ojca innego, zdrowego byłam do tego przyzwyczajona. Ojciec mnie na tej sztywnej nodze bujał jako dziecko."
Po ślubie młoda para zamieszkała w domu przy ulicy Gościniec 25 i Kątnej 4 (będącym własnością teściów Kazimierza Pisańca). Z tym domem związane były ich okupacyjne wspomnienia. W okresie powojennym państwo Janowscy przenieśli się bliżej swojego sklepu na ulicę Gościniec nr 25, zaś Kazimierz Pisaniec po zakończeniu budowy, zamieszkał tam z małżonką i starszą córką. Budynek przy ulicy Gościniec 25 i Kątnej 4 w roku 1950 zabrała Rada Narodowa. Dziadek bardzo krótko żył potem, bardzo się załamał. Babcia była tak związana z tym budynkiem, że zatrudniła się tak jako sprzątaczka, żeby mieć coś wspólnego z tym domem, bo miała szesnaście, siedemnaście lat jak pomagała przy budowie." – wspomina pani Janina.
Rodzina Pisańców również boleśnie odczuła nastanie nowych czasów na Siekierkach. Władze uznały, że Kazimierz Pisaniec, jako uczestnik kampanii wrześniowej, nie walczył o Polskę Ludową i zamieniły przyznaną mu wcześniej pierwszą grupę inwalidzką na trzecią. Skutkiem odwołania się od tej decyzji była zamiana trzeciej grupy inwalidzkiej na drugą. Jednak aby zapewnić rodzinie godny byt (miał już wówczas dwoje dzieci) Kazimierz Pisaniec musiał podjąć pracę. W ramach współpracy ze Spółdzielnią Inwalidów prowadził uliczny kiosk z piwem, oranżadą i cukierkami. Lekarska diagnoza z okresu II wojny światowej okazała się bardzo bliska prawdy. Kazimierz zmarł w szpitalu w Jaśle w wieku sześćdziesięciu czterech lat, po tym, jak po raz pierwszy w życiu pojechał do sanatorium, w którym zdiagnozowano u niego żółtaczkę wszczepienną, będącą przyczyną jego śmierci.